< WRÓĆ DO Hotele i restauracje

Kaizen po góralsku w Karczmie „Muzykancko”

Hotele i restauracje2018-05-29

 Rozmowa z podhalańskim restauratorem Maćkiem Rybką, właścicielem Karczmy „Muzykancko”

Japońskie Kai – to zmiana, Zen – dobrze, a Kaizen jest koncepcją ciągłego doskonalenia….

Skąd u ciebie zainteresowanie kulturą i filozofią japońską Kaizen?

- Zainteresowania tą filozofią wywodzą się z lat młodzieńczych, gdy zacząłem swoją przygodę z karate kyokushin. To piękny, twardy i bardzo wymagający sport. W sumie każdy sport i każda dziedzina życia wymaga wielu wyrzeczeń, jeżeli człowiek chce być w tym dobry lub najlepszy.

- W moim życiu kaizen to ulepszanie swojego małego świata - to czym się zajmuję, praca nad sobą, praca nad relacjami z osobami najbliższymi, praca nad rozwojem firmy. Nie jest to łatwa droga, to droga wojownika, na której spotykam wiele przeszkód oraz prób, które podejmiemy lub się poddamy. To wyznaczenie celu i dążenie do niego. Często to bardzo samotna droga, na której spotykamy ludzi, którzy nie wierzą w to, co robimy. Trzeba bardzo wielkiej siły i wiary w swoją misję i cel. Zainteresowania skłoniły mnie do podróży po Azji, do Chin i Nepalu. Każda podróż kształci i kształtuje człowieka.

Czyli Kaizen towarzyszy Ci na co dzień?

- Kaizen w życiu przekładam na nieustanną próbę zmian na lepsze, plany i modernizacje robię być może czasem instynktownie, bo czuję i wiem, że tak będzie lepiej. Z drugiej strony cały czas się uczę, czytam, rozwijam, pytam osoby doświadczone. Następnie swoją wiedzę przekładam na praktykę i działanie. Na pewno ta druga część jest trudniejsza.

- Myślę, że swego rodzaju „góralskie Kaizen” wynosi się z domu. To dobre przykłady, wychowanie przez pracę, często wręcz syzyfowa praca rodziców i dziadków, miłość i szacunek do dzieci na pierwszym miejscu. Dążenie do tego, by dzieciom było lepiej, by im coś zostawić. To często przedkładanie swojego dobra i szczęścia na rzecz własnego potomstwa. Uważam, że tego typu działanie i myślenie cechuje większości rodzin góralskich na Podhalu. Jestem niezmiernie wdzięczny moim rodzicom, którzy zawsze są dla mnie wsparciem i cały czas mobilizują mnie do działania. Być może młode pokolenie podchodzi już trochę inaczej do kwestii ciężkiej pracy.

- Duże znaczenie ma również wielka wiara w to, co się robi, traktowanie swojej pracy jak pewnego rodzaju misji. Trzeba wierzyć w ludzi i ufać im, bo bez zgranego zespołu niewiele można zdziałać. Doceniam pracę i zaangażowanie całej mojej ekipy oraz wszystkich osób, od których miałem sposobność się uczyć. Staram się wspierać osoby potrzebujące, co w dzisiejszych czasach nie jest „modne”, mimo wszystko staram się nikomu nie odmawiać pomocy i wspieram na ile mnie tylko stać.

Skąd pomysł na Karczmę Muzykancką? Bardziej jesteś znany z projektów muzycznych z różnymi zespołami.

- Zacząłem grać stosunkowo późno, jednak minęło na muzykowaniu już 20 lat … Miałem  i mam ciągle szczęście grywać i nagrywać z muzykami z Podhala i nie tylko. Uczestniczyłem w nagraniach niemal 20 płyt i w dziesiątkach projektów muzycznych. Poprzez muzykę i granie poznałem wielu wspaniałych, dobrych i ciekawych ludzi. Dziękuję Bogu za to, że tak układa moje losy i dziękuję wszystkim, których miałem przez to okazję spotkać. Pomysł kiełkował we mnie przez wiele lat, nie ma chyba w Zakopanem restauracji, w której nie grałem J. Stąd marzenia w początkowej fazie, potem decyzja o własnej działalności i otwarciu Muzykanckiej. Moim marzeniem było, żeby  Karczma  Muzykancko była miejscem spotkań ludzi związanych nie tylko z muzyką, ale też z poezją, gawędą, sztuką w szerokim tego słowa znaczeniu. Poza tym ze sportem, górami i naturą, słowem z umiłowaniem syćkiego co piykne i dlo cego worto zyć.

- I tak powstał, mam nadzieję, jedyny w swoim rodzaju klub muzyczny, w którym spotykają się nie tylko artyści, muzycy oraz śpiewacy, ale przyjaciele, koledzy, znajomi i  wrażliwi słuchacze,  których ściąga klimat tego miejsca i pewność, że muzyka, którą usłyszą, nie będzie przypadkowe. 

- Najważniejsze jest to, by robić co się kocha. Wtedy nie czujemy, że pracujemy czasem ponad siły, a ja lubię tworzyć nowe rzeczy, czasem najdrobniejsze detale jak kilka zdjęć, nowe logo, czy jakiś inny detal, czy choćby tak prozaiczne sprawy jak czystość na podwórku. Ale jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach”.

               

Karczma Muzykancko ma na koncie kilka wyróżnień i kilka ciekawych projektów.

- Działamy już 7 lat, a ciągle mam wrażenie,  że dopiero otwarliśmy. Czas pędzi nieubłagalnie, myślę że zrobiliśmy i robimy dużo jako niezbyt duży punkt, umiejscowiony na wsi pomiędzy Poroninem a Zakopanem. Na pewno stajemy na wysokości zadania, chociaż jest to trudniejsze niż w centrum miasta. Branża gastronomiczna to nieustająca praca i dbałość o szczegóły. Jeżeli zrobi się coś fajnego, to później bardzo trzeba o to dbać i pilnować aby nie zaprzepaścić wykonanej już pracy. Dla mnie Muzykancko to można powiedzieć moje dziecko, staram się troszczyć o nie jak najbardziej potrafię, i pracować nad nim każdego dnia.

- Muzykancko zdobyła sobie wiernych słuchaczy i  fanów oraz uznanie na Podhalu, wyróżniono nas wielokrotnie. Zdobyliśmy m.in.: I miejsce w konkursie „Tygodnika Podhalańskiego” na najlepszą karczmę Podhala, Spisza i Orawy w 2013 r oraz 3 miejsce w tym samym konkursie w 2017 roku.; ogólnopolskie wyróżnienie „2 i 3 widelce” w kategorii „Najlepsza karczma w Polsce wg kapituły - Poland Best Restaurants 2013, 2014, 2015, 2016, 2017”. Lokal zawdzięcza to nie tylko smacznej kuchni, ale przede wszystkim wyjątkowemu klimatowi i muzyce.

- Byliśmy uczestnikiem projektu „Smaki Podhala” pod czujnym okiem Roberta Sowy. Zrealizowaliśmy projekt z LGD i ARMiR rozbudowę i modernizację lokalu w 2012 roku. W przeciągu siedmiu lat przeszliśmy wiele zmian, kilka gruntownych remontów na zewnątrz i wewnątrz, zrealizowaliśmy wiele projektów muzycznych, reklamowych, graficznych, modernizacyjnych. Ostatni remont to nasz nowy, podświetlony bar, wspólny wyjątkowy projekt zrealizowany z artystą plastykiem Jerzym Sarkowiczem.

- Aktualnie udało nam się zrealizować bardzo ciekawy innowacyjny projekt i zaczynamy pracę w 2018 roku  jako jedna z najlepiej wyposażonych kuchni na Podhalu. Z naszego terenu przeszły tylko 4 projekty dofinansowane z Podhalańskiej Lokalnej Grupy Działania, pod nadzorem Urzędu Marszałkowskiego. Przechodzimy szkolenia, i rozpoczynamy od czerwca bieżącego roku. Będzie to krótka sezonowa karta dań oparta na produktach regionalnych wpisanych na listę Ministerstwa Rolnictwa, zmieniająca się wraz z porami roku. Będzie można u nas spróbować takich specjałów jak : pierogi z suską sechlońską, zupa  z dojrzewających serów gazdowskich z chipsami z kiełbasy lisieckiej, długo pieczony udziec jagnięcy podawany z pieczonymi ziemniakami i burakami i kapustą po góralsku, pieczone buraki faszerowane jagnięciną, hałuski z lekkim gulaszem jagnięco- warzywnym na czwórniaku, panna cotta z sera koziego z sezonowymi owocami. Rosti (placuszki ziemniaczano-marchwiowe) z suskim miodem spadziowym i bryndzą , chłodnik na żentycy podany z sorbetem z pomidorów i malin. Pojawi się również jagnięcina podhalańska pieczona w niskiej temperaturze podawana z podpłomykiem i surówką ze świeżych warzyw, lody bryndzowe z sorbetem z owoców leśnych i wiele innych. Oprócz wymienionego menu planujemy produkcję własnego pieczywa również z dodatkiem wpisanych na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, oraz domowych lodów połączonych  z sezonowymi półproduktami w zależności od pory roku. I to jeszcze nie koniec, bo nabieramy apetytu. Piykniy pytomy do nos.

Dziękuję za rozmowę.

Kosciuszki 66 c, Poronin
Zakopane
telefon 18 200 04 73
KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ

Komentarz:

Podpis:

E-mail:

WYŚLIJ

< WRÓĆ DO Hotele i restauracje
© Copyright papaja.pl 2001-2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.